wtorek, 7 lipca 2015

Prolog

-Boże...Sunny pada. Czy my naprawdę musimy stać na zewnątrz, gdy leje?-Chłopak jęczy patrząc na mnie swoimi wielkimi oczami.-Przecież możesz to sobie wyobrazić...
-Rafał, dobrze wiesz, że potrzebuję tego obrazu.-mówię maczając pędzel w farbie.-Nie mogę sobie tego wyobrazić, bo nigdy nie widziałam cię stojącego w deszczu. Podnieś głowę do góry, tak lepiej pada światło. I nie mów nic więcej, potrzebuję się skupić.-mruczę i zanurzam się w swój świat.
Pędzel delikatnie przesuwa się po płótnie, z niczego tworząc powoli zarys postaci. Z każdą mikrosekundą, namalowaną kropką nabiera charakteru a ja czuję się dumna. Malując oczyszczam swój umysł, a otoczenie staje się piękniejsze w każdym calu. Nie każdy potrafi uchwycić piękno spadającej kropli deszczu, rozwijającego się pączka kwiatu. Po prostu trzeba wiedzieć co jest piękne dla przeciętnego obserwatora. Każda kreska jest istotna. Zza chmur wygląda słońce rozświetlając otoczenie. Sprawnym ruchem pędzla udaje mi się uchwycić ten efekt.
-Sunny...Proszę, daj spokój. Wybierz sobie innego modela.-Rafał przeciąga się rozprostowując kości.
-Już skończyłam, nie będę cię więcej dręczyła. Nie dzisiaj.-mówię z dumą ukazując mu efekt pracy.
-Sunshine, to jest...-Mój najlepszy przyjaciel kręci głową w niedowierzaniu.- Piękne.
-Cieszę się i dziękuję Ci za poświęcenie ostatniej godziny.-Mówię wesoło i wzdrygam się słysząc dźwięk telefonu. Daniel. Przez moje ciało przechodzą ciarki, a radość krążąca po mnie po namalowaniu obrazu pryska jak bańka mydlana.
-Cześć kochanie.-mówię zmienionym głosem.
-Gdzie jesteś?-Pyta chłopak tak dobrze znanym mi tonem.
-Z Rafałem...-mówię wiedząc co zaraz nastąpi.
-Mówiłem, że nie chcę o nim słyszeć! Wracaj, czekam u ciebie pod domem.-Jego głos jest pełen nienawiści.
-Jasne...-mówię, a Daniel się rozłącza.
-Sunny on cię wykończy, zabiera ci całą radość życia.-Spojrzenie Rafiego jest pełne smutku.
-Rafał, mam do Ciebie prośbę.-mówię cicho.
-Dobrze wiesz, że zrobię co tylko powiesz.-Chłopak mówi ciepło i chwyta pocieszająco moją dłoń.
-Przechowaj mi ten obraz.-mówię podając mu płótno.
Ruszam ulicą Krakowa wiedząc na spotkanie z kim, czy raczej czym ruszam.
Nienawiścią. Bólem. Cierpieniem.






Witam wszystkich bardzo serdecznie! Zapraszam do zostawiania opinii i udostępniania :D Mam nadzieję, że się podoba a historia Sunny wciągnie bez reszty.